czwartek, 1 stycznia 2015

państwowe

Jak to łatwo rozrzuca się państwowe miliony. Nie mam nic przeciwko temu, żeby posłowie tej partii zrzucili się i swoimi prywatnymi pieniędzmi wspomogli budowę glempiej piramidy – kraj jest w końcu trochę autonomiczny (niepodległy to za mocne słowo). Religia traci na znaczeniu ale gusła trzymają się mocno. Posłowie “obywatelskiej” z nazwy partii, łacznie z ministrem finansów uważają, że biskupom za ulgę w mieszaniu z błotem należy wynagrodzić. Do pasterki takie milczenie kosztuje tylko 16 mln. Niedrogo, zważywszy, że pieniądze państwowe. Po pasterce znów będą udawać, że deszcz pada a to tylko plujący kler. Tylko dureń powtarza ten sam błąd. Albo nie uczy się na błędach innych. Otóż ,aż wierzyć się nie chce ,że oni nie pamietają o wdzięczności KK za wybudowanie tysięcy kościołów za komuny. Wdzięczność więc odpada. A może chcieli dać odpór , budowlom biznesmena z Torunia i jego poplecznika kardynała z Krakowa/   kardynałowi z Warszawy i mieli racje , bo budowę należy skończyć a te 16 milionów to małe piwo wobec budowli w czasach octu na półkach. Tak, architektonicznie to jest potwór, ale taki gust mają purpuraci, olewając totalnie zdanie innych.
Będąc ateistą doceniam jednak wielki wkład JP2 w odzyskanie przez Polskę niepodległości. Uważam że dotacja 50 groszy od kazdego Polaka nikogo nie zuboży, i takie miejsce jest potrzebne dla przyszłych pokoleń.
Nie podniecajmy sie tymi 50 groszami. W Anglii katedry restauruje się za pieniądze publiczne.

niedziela, 4 maja 2014

ksiądz

Problemem kościoła katolickiego jest sam kościół, który oderwany od rzeczywistości, oblepiony wymyślonymi przez siebie dogmatami, oddalony od nauk Chrystusa, pełen hipokryzji, chciwości i żądzy władzy ZACZYNA TONĄĆ na naszych oczach. Trochę to jeszcze potrwa, ale TA POSTAĆ KOŚCIOŁA nie ma przyszłości! I jeszcze dodam, że JP właśnie ten dokument przywrócił do łask i nakazał bezwzględne przestrzeganie jego postanowień - pod groźbą ekskomuniki. W taki sposób została przeorganizowana - ułatwiona pedofilia w kościele. Zastanawiające. Ostatnio służby zwinęły 26 albo 28 pedofilów, ale nie było wśród nich ANI JEDNEGO księdza .... nie dowiedzieliśmy się jednak, jakich to profesji i grup społecznych dotyczyło aresztowanie ... szkoda. Pewnie by się okazało, że jest tam WF-ista, miejscowy radny (od Palikota na przykład) czy polityk Wszyscy biskupi i księża którzy kiedykolwiek gwałcili dzieci muszą być osądzeni i skazani na karę więzienia. Wszyscy biskupi i księża którzy kiedykolwiek kryli zboczeńców gwałcących dzieci muszą być osądzeni i skazani na karę więzienia. Są tak samo winni. Zbrodnia gwałtu na dzieciach jest drugą w kolejności zbrodnią po zabójstwie . Organizacja ta musi wypłacić odszkodowania pieniężne wszystkim pokrzywdzonym. Rząd Polski musi oficjalnie potępić tę organizację tak jak to miało miejsce w Irlandii. Widać, że wszyscy tu piszący to osoby głęboko wierzące w cegły z których zbudowane są markety, w smartfony, kolorowe tęcze, wolny sex, insyminację jak w przypadku zwierząt i inne zaburzenia XXI wieku. Ludzie w księdza się nie wierzy, tylko w Boga. Jeżeli tej prostej rzeczy nie możecie pojąć, to z was są prymitywy do potęgi n.Chyba największym problemem dla Kościoła jest nie bezsporny fakt rozpowszechnienia pedofilii w szeregach kleru, ale brak możliwości jej ukrycia. Szukają teraz nowych metod, lecz tym razem bez dużej kasy już się chyba nie obejdzie. Parafianie, czekajcie na podwyżki opłat za usługi!Czas wyborów nadchodzi pomału, politycznych sługusów kleru spuśćmy do kanału. Chłopy w sukienkach rozpasaniem rozpoczęli od wewnątrz niszczenie KK. My odstawmy ich od podatników kasy, przez wymianę zaślepionych polityków masy wszyscy polacy stali się jacyś dobrotliwi, miłosierni np Kaczor o Tusku zaczął mówić ludzkim głosem, posłanka Wróbel życzliwa dla posłanki Nowickiej, pos. Kurski w wystąpieniach zmierza do prawdy, pos. Cymanski chce powrócić do Malborka , ba ma tam dużą rodzinę, wszyscy posłowie i senatory odmawiają służbowych wycieczek do krajów egzotycznych, banki przejdą na system rozliczania jak AMBER GOLD ( prokuratorzy uznali zgodność z prawem )..

niedziela, 26 stycznia 2014

służba zdrowia

Widocznie Śląsk rządzi się swoimi prawami, bowiem to co piszesz jest niezgodne z wymaganiami jakie narzucił NFZ, bo tam wyraźnie napisano, że lekarz nie ma prawa wystawić recepty bez kontaktu z pacjentem i nawet jedna z zarządzających tym funduszem (obecnie zwolniona) w wywiadzie mówiła, że to absurd jest ,że lekarze wystawiają recepty bez badania pacjenta. U mnie w przychodniu był czas, że mogłem zgłosić się na recepcję i tam poprosić o wystawienie recepty na lekarstwa na astmę. Pielęgniarka wyciągała moją dokumentacje dołączała mój wniosek i na drugi dzień mogłem przyjść na recepcję odebrać receptę. Niestety ci z NFZ zagrozili karami przychodni i sytuacja zmieniła się. Przed wdrożeniem tego zarządzenia można było przyjść do przychodni w godzinach jej pracy i numerek do lekarza zazwyczaj się otrzymywało , można też było telefonicznie sobie zamówić wizytę jeżeli sprawa nie była pilna i tak robiłem wtedy gdy co jakiś czas lekarz prowadzący wydając receptę zażądał widzenia się ze mną. Po wdrożeniu zarządzenia NFZ kolejki po numerki do lekarzy z dnia na dzień dramatycznie wzrosły .W krotce zrezygnowano z telefonicznego umawiania wizyt i obecnie jest tak jak opisałem. Szykowałem się do napisania, że obecny system centralnie zarządzanej opieki zdrowotnej działa identycznie jak systemy gospodarcze realnego socjalizmu znanego nam z PRL, ale mnie ubiegłeś. Jasnym jest, że ten system nie ma prawa dobrze działać , nie mówiąc już o tym, że można go zrobić przyjaznym dla pacjenta i działającym w jego interesie. Dla mnie jedynie system w którym pieniądze na leczenie są związane z pacjentem ma prawo działać skutecznie w jego interesie. Czyli mówiąc prościej pacjent powinien za pieniądze potrącane mu na zdrowie uzyskiwać ubezpieczenie opiewające na określoną kwotę (coś tak jak ubezpieczenie samochodu) z którego może płacić za leczenie i lekarstwa. Ubezpieczyciel powinien określić do jakiej kwoty są zwracane koszty (wizyta u lekarza, szpital , leki itd), co uchroni pacjenta od wyciągnięcia mu szybko pieniędzy z ubezpieczenia i zapewni lepsze zarządzanie tymi pieniędzmi. Pacjent oczywiście musi mieć prawo do wybrania droższej usługi, ale musi być świadomy, że musi dopłacić z własnej kieszeni różnicę w cenie. Dla usługodawcy będzie bez znaczenia czy płaci się z ubezpieczenia czy inaczej. Przy takim systemie pacjent może leczyć się gdzie chce i u kogo chce i jak chce, co dobrze wpłynie na rynek i szybko wyłoni lepszych usługodawców. Ponieważ pieniądze z ubezpieczenia mogą się wyczerpać , lub takiego ubezpieczenia z powodu nie opłacenia składki, może nie być ,musi być jeszcze ubezpieczenie działające w przypadku zagrożenia życia, by szpital czy inny ratujący nie zastanawiał się, czy uzyska zwrot kosztów ratując osobę, co do której nie wie, czy jest ubezpieczona (lub ma odpowiednią kwotę na koncie). Na takie ubezpieczenie też musi być pobierana składka i to ubezpieczenie nie było by przypisane do pacjenta. Te ubezpieczenia były by obowiązkowe i każdy zarabiający musiałby na nie odprowadzać składkę (czyli tak jak obecnie składka na zdrowie) Oczywiście każdy obywatel mógłby zawrzeć z dowolnym ubezpieczycielem prywatna umowę dotyczącą leczenia. Ludzie szybko by się zorientowali, że trzeba szanować pieniądze z ubezpieczenia bo nie jest to worek bez dna i mieli by świadomość, że są to ich pieniądze. Skoro to ich pieniądze to w przypadku śmierci podlegały by takim samym prawom spadkowym jak te na kontach i w testamencie można by określić komu chcemy te pieniądze przekazać. (wielkość ubezpieczenia jest związana ze składką jak została uiszczona , a więc ta składka powiększyła by te wpłaconą przez obdarowanego (oczywiście pomniejszona o koszty spadku).

wtorek, 10 grudnia 2013

rozliczenia

Radosław Sikorski w ramach sejmowych rozliczeń z prowadzenia poselskiego biura od 2009 r. do 2012 r. otrzymał prawie 68 tys. zł na paliwo w ramach wykonywania mandatu posła - informuje "Super Express". Gazeta zwraca uwagę, że ministrowi przysługiwała jednocześnie rządowa limuzyna z kierowcą. Normalnie same nieprzyzwoite słowa sie cisną żeby je tu napisać. Tak najdelikatniej to rządzą nami mega chciwi pazerni zepsuci do szpiku kości i bezszczelni złodzieje. Normalnie same nieprzyzwoite słowa się cisną żeby je tu napisać. Tak najdelikatniej to rządzą nami mega chciwi pazerni zepsuci do szpiku kości i bezszczelni złodzieje. 68 tysięcy na 4 lata wychodzi 17 tysięcy na rok cosik ponad 1400 zł na miesiąc czyli więcej niż wynosi średnia krajowa netto! maskara a to tylko jeden minister! a ile wydają na samoloty i delegacje zagraniczne dla MSZ to już wolę nie liczyć a nam kasy brakuje i okradają nas w OFE

niedziela, 28 lipca 2013

użyteczny


Podstawowe prawa i obowiązki dzieci mają mieć równe. Ale w interesie społeczeństwa jest promować jednostki zdolne i dopieszczać jednostki wybitne. Zrównanie dzieci powoduje, że ukształtowany już osiemnastolatek nie potrafi wycofać swego ja za koleżankę lub kolege bardziej społecznie użyteczną / użytecznego. Nie piszę o podejrzanej dowolności decyzji lekarskich, piszę o prawie.
Takie przypisywanie mi intencji godzenia w misję lekarzy prowadzi do rozciąganie dyskusji na nieskończoną przestrzeń odpowiedzialności moralnej, rozważań o etyce, itd.
Pisałem tylko o jednym, jedynym aspekcie problemu „nie zamieniać” leżącym na styku praw pacjenta oraz uprawnień lekarza, które to uprawnienia w kwestii zamiany leków, jak wynika z doniesień medialnych, są w praktyce zbyt rozciągliwe.
Cieniowanie wszystkich problemów w lecznictwie przypomnieniami o misji i niezbywalnej aczkolwiek trudnej odpowiedzialności lekarza w służbie pacjentom i to wbrew knowaniom biurokratów, jest moim zdaniem rozwadnianiem, zamazywaniem praktycznego, konkretnego problemu „nie zamieniać” i wędrówką w stronę pompy jak najdalej od realu.
Bo od dziecka nie miał / miała okazji stwierdzić, że jesteśmy nierówni.
Dorosły Polak i dorosła Polka nie słyszą i nie czytają nic o odsiewie w szkole baletowej. I żaden nepotyzm i równość praw nie pomoże dziewczynie lub chłopakowi, gdy organizm jest skłonny do puszystości.
Jesteśmy różni już w chwili urodzin. Wyrastamy w poczuciu krzywdy gdy ktoś zarabia 3 x średnia lub więcej. Pożytki jakie zbiorowość ma z tego tak nagradzanego, nas nie interesują.
Zjedzą nas szczury, bo fletnikowi nie wypłacono zbyt wysokiego naszym zdanie obiecanego wynagrodzenia.
Doktor G. nie ma wysokiej kwoty na koncie w banku szwajcarskim. Nie dowiedzą się tego ci, którym transplatolodzy życia nie przedłużyli przestraszeni przez anioła uczciwości Zbigniewa Ziobrę.

dyskusja


Aby nie przedłużać dyskusji o sprawach nieistotnych, czyli o roli w społeczeństwie prawa, rozumu i świadomości jednostki, w jakiej rzeczywistości żyje…
… co wymagałoby komentarza do rozlicznych nieporozumień, niespójności i sprzeczności, jakie wyrażasz… (a ten blog to przecież dyskusje działkowców i hobbystów sprzętu foto)… dodam tylko, dla zdrowia:
a/ przepisy są jednoznaczne więc można i trzeba je interpretować w taki sposób; reszta to kwestia kompetencji woli albo intencji w ich komentatorskim rozmydlaniu i/lub czytelniczym zrozumieniu tego procederu
b/ pisząc o podejrzanej „dowolności” decyzji lekarskich, ośmieszamy jedynie sens tego zawodu i własną zdolność do racjonalnego dbania o zdrowie.
c/ prawo nie służy do zmieniania go w narzędzie zastępujące profesjonalizm, tak jak urzędnik nie jest po to, aby prawo stanowić, lecz mu służyć.
Jeśli znajdziesz w tym, co napisałem pole do refleksji rozjaśniającej Ci ogląd świata zapodawanego medialnie, będę kontent. Jak jutro rozprawię się z Lewym (będzie ciężko, bo jestem zgięty w połowie i podpieram się laską), wrócmy do strony techniczno – organizacyjnej przekazania Praktisixa za ocean.
Po przeczytaniu Twojego wpisu uniosłem się cięzko z bujanego fotela i sprawdziłem wagę tego aparatu (rzeczywiście, noszony zbyt długo może spowodować zniszczenie chrzastki międzykręgowej) oraz stan jego odkurzenia.
Z tym ostatnim nie jest najlepiej, bo żonie nie podoba się jego ekspozycja w miejscu na regale z ksiązkami, więc nie ma do niego serca.
Poza tym aparat ma także oryginalny niemiecki (chyba) futerał skórzany i zdezelowany światłomierz z dodatkowym ekranem ktorego nigdy nie używalem.

niedziela, 30 czerwca 2013

Janka czas


Oto obiecany urobek „życzliwych” określeń niedoszłego premiera z Krakowa:
„nieodpowiedzialny głupek, politykier, kłamca, krętacz, cham, postać żałosna i podła, marna kreatura, hipokryta, gnój, bałwan, idiota, mainstreamowy błazen,
histeryk, niedojrzały bufon, nadęty i zarozumiały, egocentryczny mitoman, kabotyn, popaprany pieniacz, miernota zapatrzona w siebie, megaloman, żłób, blagier, bezczelny chuligan, pętak, pyszałek, klaun, chimeryczny i rozpieszczony narcyz, zwykły bubek, tupeciarz, hucpiarz, żałosny męczennik”.
Przepraszam tych wszystkich, których opinie pominąłem, a to z tego powodu, że wybrałem tylko te nadające się na proces o zniesławienie. Niech to będzie mój skromny wkład do zrzutki na biednego Janka. Z oczywistych względów nie zamieściłem swoich epitetów i licznych powtórzeń. Przychylałbym się raczej do procesu o zniewagę niż o zniesławienie. Proces o zniesławienie byłby ryzykowny. Wszystkie te epitety mają charakter oceny i na oskarżonym spoczywa ciężar udowodnienia, że kogoś nazwał, na przykład ‘żłobem’. Przede wszystkim, musiałby zdefiniować co uważa za ‘żłób’, a mógłby definiować co mu zaświta, następnie podać różne przykłady z życia skarżącego, które uważa za ‘żłobowatość’, też co mu w głowie zaświta. Dlatego, że to wszystko jest subiektywne i ocenne, strony i sąd, mogą mieć różne mniemanie i to po uważaniu, co zawsze można podważyć, zaskarżyć, odwołać i nawet gdyby uzyskało się wyrok skazujący to przeprosić tak aby skarżącego jeszcze raz zniesławić. Oczywistą sprawą byłoby gdyby kogoś nazwać; pijak, pedofil, złodziej itp. itd, i nie udowodnić tego … wyrok skazujący pewny. Przy zniewadze zaś, zachowanie oskarżonego zmierza do poniżenia osobistego poczucia godności skarżącego, a tu już nie tak łatwo jest wymigać się jakimiś ocenami. Liczy się zamiar i obelżywość słów, nawet jak jest to zamiar ewentualny.Dziwię się (trochę, dla niedzielnej pory mszalnej) Pani zdziwieniu, zażenowaniu i poczuciu upokorzenia.
Czyż nie było widać, że sprawność intelektualna Rokity jest powierzchowna, służąca swoją elokwentną emanacją syceniu bardziej swojego ego niż docieraniu do głębi spraw? Czy nie było widać jego gierek słownych, swoją sprawnością służących nieraz wdeptywaniu rozmówców w wykładzinę? Nie było widać tych tryumfalnych, złośliwych uśmieszków kiedy mu się udało? Bez baczenia na racje, z wewnętrznym światełkiem doświetlającym własną, rokicią wspaniałość?
Przy uważnym oglądzie i wsłuchaniu się w to co mówi i jaką mowę ciała prezentuje swobodnie Jan Rokita nie było to trudne. Powiem nawet, że było to dosyć łatwe.
Jego pojedynki na słowa i gesty z trudniejszym przeciwnikiem, np. Markiem Borowskim, szybko ujawniały powierzchowną politurę wiedzy, rozumu kultury. Maszynka wymowy,owszem, służyła mu i wtedy dosy sprawnie, ale szybo przełączał ją na tryb: „ratunku, Niemcy mnie biją”.
Mówił i czynił obficie, szczodrze własną wspaniałą osobą obdarzając Polskę i jej płaskawych mieszkańców. Ale mylenie tego z głębszymi przymiotami, które jak widac słabo są obecne w panu Janie Rokicie, to jednak zawodowy błąd.